Coś miłego

Sezon żeglarski dobiega końca i zaliczam go do udanych:). Dopisała piękna słoneczna pogoda i sprzyjały pomyślne wiatry. Szkoliły się dzieci, szkoliła się młodzież oraz Ci mniej lub bardziej dorośli. Tygodnie spędzone na wodzie, godziny w salach wykładowych zaowocowały. Statystyk nie prowadzę, ale kilkanaście załóg dołączyło do grona pasjonatów żeglarstwa. Z niektórymi mam kontakt i żegluję do dziś, inni zaś popłynęli swoją drogą. Spotykam na tych kursach wiele fantastycznych osób z różnymi pasjami, celami, marzeniami. Wszyscy przyszli Żeglarze i każdy z osobna pokazuje mi inne spojrzenie na świat i rzeczywistość. Od każdego uczę się i doświadczam czegoś innego. To dzięki Nim i żeglarstwu jestem w tym miejscu i w tym czasie. Kim bym była, gdyby nie ta pasja( oraz wiele innych)? Tego nie wiem, ale wiem, że kiedyś żagle były początkiem nowej przygody i pozwoliły obrać mi kierunek na farwater życia. Podczas wypraw i kursów żeglarskich spotkałam się z szerokim wachlarzem emocji: był śmiech, była fascynacja, zawiązywały się przyjaźnie i miłości. Żeglarstwo jak każdy sport zespołowy integruje, scala i łączy.. Łączy nie tylko w przenośni, ale i dosłownie, bo znam niejedną parę, która poznała się na żaglach 🙂 Doświadczam z kursantami, uczę się od moich kolegów i koleżanek „ po fachu”. Z niektórymi mam nadzieję spotkać się znów w przyszłym roku, a list który otrzymałam od jednej ze szkół żeglarstwa zwiastuje nadzieję na takie spotkanie. Ot, takich kilka miłych słów wypowiedzianych piórem ( patrz w galerii zdjęć) Do zobaczenia na wodzie i lądzie juz w przyszłym sezonie żeglarskim. Ahoj!